Kasia to wspaniała artystka – jestem wzruszona tym, jak piękne obrazy wychodzą spod jej rąk. Cieszę się bardzo, że przyjęła zaproszenie do moich zielonych rozmów, bo dzięki temu sama ją bliżej poznałam.

Bo ja dobrze nie znam Kasi, znam jej wspaniałą siostrę Hanię – Kobietę o przepięknym sercu.

Poczytajcie co Kasia mówi o sobie, zachęcam:

Uwielbiam zapach deszczu, na co dzień zachwycam się naturą i Tym, który ją stworzył. Ciągła gra kształtów i kolorów, świateł i cieni to coś co mnie inspiruje. Mieszkam na wsi i jestem bardzo wdzięczna za życie poza miastem, które toczy się trochę własnym rytmem.

Lubię otaczać się nietuzinkowymi przedmiotami, zachwycam się klimatycznymi wnętrzami z obrazami na ścianach. Sama maluję, i jest to jedną z rzeczy, która mnie napędza. Maluję obrazy bliskie natury, bo to ona jest dla mnie największą inspiracją. Malarstwo pozwala mi widzieć więcej, czuć głębiej i doceniać bardziej. Pozwala mi się zatrzymać. Technika olejna uczy mnie cierpliwości, przypomina, że w sztuce jak w życiu, na efekty trzeba poczekać. Nic nie dzieje się natychmiast, jeden obraz potrzebuje kilka dni, a inny czasem i kilka miesięcy. I to jest w porządku. Mój wewnętrzny melancholik jest nakarmiony.

Strona internetowa Kasi

Edyta Skorupska: W jaki sposób spędzasz wolny czas?

Kasia Stopińska: Te dwa słowa brzmią dla mnie niemal magicznie, i mam nadzieję, że za jakiś czas będzie mi dane doświadczyć błogiego, wolnego czasu ;) Trochę się śmieję, ale trudno mówić o wolnym czasie mając dwoje małych dzieci w domu i pracując równocześnie. Staram się go sobie organizować, ale różnie mi to wychodzi.

Najczęściej wolny czas spędzam w ogrodzie, wśród zieleni, to mnie uspokaja i koi. Bardzo cenię sobie samotny, wolny czas, ale w sezonie życia w jakim się znajduję, taki czas jest bardzo deficytowy.

 

E.S: Na czym polega Twoja praca? Skąd wziął się pomysł na to, co robisz?

K.S.: Zajmuję się malarstwem, najchętniej maluję obrazy olejne na płótnie. Zależało nam z mężem by nasze dzieci możliwie długo dorastały w znanym sobie i nam środowisku, nie w przedszkolu. Dlatego nie wróciłam do swojej dotychczasowej pracy, jako architekt wnętrz. Nie dało się połączyć jej z opieką nad dziećmi w domu. Ale dzięki temu ponownie doceniłam malarstwo i radość jaką mi daje.

W większości maluję w tzw. międzyczasie, często wspólnie siadamy do farb czy kredek, i ja i dzieci mamy frajdę. A przy okazji mamy wychowanie przez sztukę z prawdziwego zdarzenia :)

E.S: Czy uprawiasz jakiś sport?

K.S.: Nigdy nie byłam w tym dobra, ale chyba dlatego, że nigdy tak naprawdę nie miałam odwagi sprawdzić się w niczym konkretnym. Lubię jazdę na rowerze, pływanie i jogę, do której silnie mobilizują mnie bóle pleców.

 

E.S: Jak wyglądają Twoje poranki? Czym rożni się zwykły dzień od weekendów?

K.S.: To jak wyglądają moje poranki jest bardzo zależne od moich wieczorów-pory o której idę spać i ilości nocnych pobudek. Do niedawna, wstawałam regularnie między 5.00 a 5.30 i to był najbardziej efektywny czas w ciągu całego dnia. Wszyscy jeszcze spali, a ja mogłam spokojnie rozpocząć dzień, 2-3 szklankami dobrze ciepłej wody i poranną modlitwą. Potem siadałam do komputera i robiłam to co najpilniejsze (malowanie w mojej działalności to niestety nie 100% czasu). Potem (zazwyczaj po 7) wstawały dzieci, a ja byłam bardzo usatysfakcjonowana moim porankiem, a lista rzeczy do zrobienia była już przyjemnie uszczuplona.

Ostatnio różnie to bywa, ale nawet jeśli uda mi się wykrzesać pół godziny przed obudzeniem domowników, jest już dobrze.

Bardzo cenię sobie samotny, wolny czas, ale w sezonie życia w jakim się znajduję, taki czas jest bardzo deficytowy.

E.S: Opisz swoje ulubione posiłki (może to coś domowego, szarlotka babci, albo danie w jakiejś ulubionej knajpce).

K.S.: Od ponad 7 lat nie jem nabiału (nietolerancje pokarmowe), a od prawie 6 lat nie jem mięsa. Oprócz tego lubię praktycznie wszystko. Aktualnie najulubieńsze są młode warzywa, czyli młode ziemniaczki z koperkiem, sałata, szparagi, mizeria. Jem sezonowo, więc i moi ulubieńcy się zmieniają.

 

E.S: Czy dbasz o zdrowie? Czy dobre nawyki żywieniowe/życiowe są dla Ciebie ważne?

K.S.: Dobre nawyki żywieniowe i dieta eliminacyjna w moim przypadku są kluczowe, i nie wyobrażam sobie w jakim miejscu (zdrowotnie) byłabym teraz, bez poznania co mojemu organizmowi służy, a co szkodzi. Po odżywczym i pełnowartościowym posiłku czuję się zdecydowanie lepiej. Czuję, że mój żołądek nie jest obciążony trawieniem, a moja głowa pracuje efektywnie.

 

E.S: Czy na co dzień gotujesz zdrowo? Jakie kolory pożywienia królują w Twojej kuchni?

K.S.: Myślę, że gotuję zdrowo… przede wszystkim gotuję. Praktycznie nie korzystam z półproduktów.

A jeśli chodzi o dominujące kolory na talerzu to wszystko zależy od pory roku, dlatego że w naszym domu korzystamy z produktów sezonowych. W grudniu nie zobaczysz u nas na kanapce świeżego pomidora, a raczej pastę lub pasztet warzywny. Natomiast sałatę, szczypior czy pomidor z własnego ogródka w okresie letnim. I to chyba stoi u podstaw mojego gotowania – sezonowość. Robię też własne przetwory, uwielbiamy domową kiszoną kapustę i ogórki. A otwarty zimą własny dżem z truskawek czy wiśni to prawdziwa magia!

 

E.S: Czy lubisz i czy jadasz słodycze? Co sądzisz o uzależnieniu od cukru – jak jest w Twoim życiu?

K.S.: Tak lubię słodycze, zdarza mi się je kupować i właśnie wtedy przekonuję się jak cukier potrafi uzależnić, przejąć kontrolę nad moim rozumem. Pracuję nad tym, by takich chwil było jak najmniej.

Ze względu na to że nie jemy nabiału i mąki pszennej, wiele sklepowych słodyczy po prostu odpada, co ułatwia trochę sprawę i przygotowuje je w domu samodzielnie. Najczęściej piekę ciasta marchewkowe, dyniowe czy owsiane ciasteczka.

Wiem co jest w składzie i jemy nie martwiąc się, że komuś nas to zaszkodzi.

 

E.S: Co sądzisz o modzie na „zdrowe gotowanie”?

K.S.: Czasami się zastanawiam na ile to moda, a na ile konieczność. Dla mnie i dla moich najbliższych to była po prostu konieczność.

Myślę, że jest to pewnego rodzaju powrót do przeszłości. Nasze prababcie żywiły się tym co wyhodowały, jadły prosto, nie było sklepów pełnych plastikowego i bezwartościowego jedzenia. Jadły kasze, jajka od własnych kur, a na niedzielę piekły zwyczajne, drożdżowe ciasto. Im się to sprawdzało, to dlaczego u nas ma się nie sprawdzić. Im prościej tym lepiej.

Myślę, że jest to pewnego rodzaju powrót do przeszłości. Nasze prababcie żywiły się tym co wyhodowały, jadły prosto, nie było sklepów pełnych plastikowego, i bezwartościowego jedzenia. (…) Im się to sprawdzało, to dlaczego u nas ma się nie sprawdzić. Im prościej tym lepiej.

E.S: Czy masz do polecenia jakieś swoje odkrycia: mam na myśli zdrowe kosmetyki, ciuchy, lub inne rzeczy, które wytwarzane są w małych manufakturach i mają wysoką jakość?

K.S.: Lubię wspierać lokalnych producentów, szczególnie rolników lub staruszki sprzedające własną rzodkiewkę i piwonie z grządki. Sprawia mi to wielką radość, gdy mogę zostawić swoje pieniądze u osoby, która sama posiała, podlewała i zebrała :) Polecam zakupy na targowiskach, zawsze świeżo, sezonowo i z korzyścią dla lokalnej społeczności. Osobiście polecam targowisko w Trzebnicy.

 

E.S: Z czym kojarzy Ci się kolor zielony?

K.S.: Z naturą. A obecnie również z zielonymi szparagami.

 

E.S: Jakie książki czytasz?

K.S.: Najbardziej lubię książek słuchać :) Kiedyś lubiłam bardzo słuchowiska radiowe, i często ich słuchałam, szczególnie na studiach. Teraz ich miejsce zajęły audiobooki lub podcasty, najczęściej słucham i równocześnie coś robię. A jeśli chodzi o tematykę, to jest to głównie szeroko rozumiany samorozwój.

E.S: Co Cię inspiruje w życiu?

K.S.: Natura jest dla mnie źródłem największych zachwytów i inspiracji.

 

E.S: Za co chcesz sobie podziękować?

K.S.: To najtrudniejsze ze wszystkich pytań jakie mi zadałaś… nigdy wcześniej nie myślałam nad tym. Chyba za życiową zaradność, wewnętrzną dyscyplinę i umiejętność planowania.

 

E.S: Czy jest coś ważnego w Twoim życiu czym chciałabyś się podzielić z innymi kobietami? Jakaś jedna, mocna rzecz?

K.S.: Naucz się doceniać małe rzeczy, bo to właśnie one budują naszą codzienność. Bądź wdzięczna, to zmienia postrzeganie Twojej rzeczywistości.

 

E.S: Czy jest jakaś kobieta, którą chciałabyś zaprosić do kolejnej rozmowy przy zielonym stole?

K.S.: Rita Mizińska, która szyje piękne rzeczy.

Naucz się doceniać małe rzeczy, bo to właśnie one budują naszą codzienność. Bądź wdzięczna, to zmienia postrzeganie Twojej rzeczywistości.

Jogurt owsiany:

SKŁADNIKI:

  • płatki owsiane
  • woda
  • litrowy, szklany słoik

Przygotowanie:

Do połowy słoika wsypuję płatki, zalewam przegotowaną, najlepiej ciepłą wodą, zostawiam na kilka godzin lub na noc,

Potem blenduję, przykrywam papierowym ręcznikiem, ściągam gumką i odstawiam w ciepłe, najlepiej nasłonecznione. I zaczyna się naturalna fermentacja.

Im cieplej będzie mieć tym szybciej będzie gotowy, zazwyczaj potrzebuje od 24-48h. W międzyczasie mieszam drewnianą łyżką i próbuję. Konsystencję powinien mieć gęstej śmietany, a kwasowość kefiru, im dłużej będzie fermentował, tym bardziej kwaśny będzie.

Przepis banalny, a w okresie letnim robimy go praktycznie na okrągło, pijemy samego lub z sezonowymi owocami. Polecam szczególnie przy nietolerancjach na nabiał, to świetny, tani i prosty w wykonaniu zamiennik.

Chcesz dostawać informacje o kolejnych rozmowach?

Rozmowy przy Zielonym Stole

To miejsce spotkań dla kobiet w życiu których pasja przeplata się z pracą,
a praca jest pasją! Będzie inspirująco, zielono, twórczo, zdrowo i radośnie.