Barbara Grzymkowska-Blok – tak pisze sama o sobie:

Tworzę. Całe swoje życie tworzę. Ubieram świat w słowa. Piszę teksty, które mają motywować do tego, by ze swoim życiem robić wszystko, co piękne. Kocham upiększać swój świat i dzielić się nim z czytelniczkami. Każda moja książka ma dawać nadzieję, dawać siłę zbudowaną z zastanej rzeczywistości, z małych, łatwo dostępnych, a czasem przyziemnych rzeczy. Wierzę bowiem w moc słów. Moc zaklinania naszej rzeczywistości. Jestem pisarką powieści terapeutycznych dla kobiet, które zawierają prawdziwe historie ludzi. Spotykam się z kobietami na warsztatach i spotkaniach autorskich, również jako mentorka. Namawiam je do Pięknego Życia i celebrowania codzienności. Jestem też własnym wydawcą, właścicielką firmy Florysztuka Barbara Grzymkowska-Blok, w której jestem autorką, redaktorką, fotografką, magazynierką oraz kierowcą, czyli właścicielką jednoosobowej działalności gospodarczej.

Prywatnie jest poczwórną mamą, ciepłą i uśmiechniętą wspaniałą kobietą. Zapraszam serdecznie na naszą ROZMOWĘ PRZY ZIELONYM STOLE. Jeśli chcecie poznać ją bliżej to zajrzyjcie na jej profil na fb, Instagramie oraz odwiedźcie jej blog. Jeśli ktoś ma ochotę kupić książki Basi zapraszamy do jej wirtualnej księgarni.

Edyta Skorupska: W jaki sposób spędzasz wolny czas?

Barbara Grzymkowska-Blok: Wolny czas? Jako mama czwórki dzieci nie posiadam wolnego czasu 😊 za to posiadam czas zaplanowany dla siebie. Mój kalendarz prowadzę tak, abym zawsze znalazła czas dla siebie. Zaczynam tydzień od zaplanowania swoich przyjemności, a potem do tego doklejam obowiązki matki, żony, właścicielki firmy. Do moich przyjemności należą w głównej mierze chwile, kiedy łapię dystans, balans i harmonię. Uwielbiam czytać książki, dużo czasu poświęcam na samorozwój i szkolenia. Jednak najlepiej się relaksuję, robiąc zdjęcia, zwiedzając Polskę, a także ćwicząc jogę. Jednym z moich ulubionych zajęć jest praca w ogrodzie. To mój konik. Stworzyłam własne miejsce mocy, w którym żyję cały rok, w którym piję kawę, spotykam się z przyjaciółmi, piszę oraz codziennie się uziemiam. Poza tym uwielbiam spędzać czas z moimi dziećmi. Najbardziej kocham wspólne wycieczki. Przygotowujemy zapas jedzenia i jedziemy w góry, do lasu, a przed pandemią zwiedzaliśmy zamki w Polsce. Nauczyłam je piknikowania i ten wspólny czas z jedzeniem na świeżym powietrzu to dla mnie najlepszy relaks, jaki może być.

E.S.: Na czym polega Twoja praca? Skąd pomysł, aby robić to, co robisz?

B.G.-B.: Jestem pisarką. Od dziesięciu lat prowadzę blog, a konsekwencją mojego rozwoju jest napisanie dwóch książek beletrystycznych dla kobiet. Chciałam się podzielić własnym warsztatem, doświadczeniem i wspierać kobiety. Moja praca polega na pisaniu treści oraz nadzorowaniu procesu wydawniczego książek. To również spotkania autorskie, które uwielbiam, oraz prowadzenie firmy, czyli biurokracja. Chciałam mieć coś swojego. Mam i jestem z tego dumna. Kocham to, co robię, i wkładam w to bardzo dużo serca. Właśnie odbyła się premiera mojej drugiej książki „Malowane życie” i pracy jest ogrom, ale to piękna praca.

E.S.: Czy uprawiasz jakiś sport?

B.G.-B.: Dużo chodzę, uwielbiam spacery. Podczas codziennego uziemiania spaceruję po ogrodzie. Do tego ćwiczę jogę, a kiedy dużo piszę, obowiązkowo jeżdżę na orbitreku. To pozwala mi utrzymać w zdrowiu kręgosłup. Moja praca jest w dużej mierze siedząca i mimo dwójki małych dzieci potrzebuję ruchu. Do tego wszystkiego kocham tańczyć, więc moje dzieci często mają ze mnie ubaw, bo ja ze słuchawkami i piosenką na ustach w salonie to ich codzienność.

E.S.: Jak wyglądają Twoje poranki? I czym rożni się zwykły dzień od weekendów?

B.G.-B.: Moje poranki są różne i zależne od moich dzieci. Jednak są slow. To odpowiednia ilość czasu na wszystko. Nie cierpię się spieszyć ani spóźniać. Wstaję o siódmej rano i ogarniam dzieci. Potem mam czas na kawę, śniadanie i na minimum dwa powitania słońca – staram się codziennie je wykonać. Joga jest lepsza niż kawa, ale razem działają cuda. W weekend poranki spędzam z mężem – rozmawiamy, przytulamy się, planujemy kolejne dni, ale tylko wtedy, gdy nie wyjeżdżamy na wycieczkę. Kiedy ruszamy z czwórką dzieci, to taki weekendowy poranek jest pełen przygotowań i zwalniam dopiero w aucie na trasie. Wszystko muszę zabrać, spakować i wtedy mam spokojną głowę.

Tworzę. Całe swoje życie tworzę. Ubieram świat w słowa. Piszę teksty, które mają motywować do tego, by ze swoim życiem robić wszystko, co piękne.

E.S.: Opisz swoje ulubione posiłki (może to coś domowego, szarlotka babci albo danie w jakiejś ulubionej knajpce).

B.G.-B.: Odżywiam się zdrowo, co u mnie oznacza również domowo. W restauracjach jadam tylko na wakacjach lub wyjazdach. Uwielbiam omlety na słodko i na słono. Omlet z własnym dżemem jest moim ulubionym, ale też bardzo lubię owsiankę z dużą ilością owoców i orzechów. Uważam, że nauczenie takiego jedzenia moich dzieci to mój największy sukces wychowawczy 😊

Wszystko, co gotuję, musi powstać w krótkim czasie. Dlatego moje obiady są szybkie i mało przetworzone. Warzywa na parze, mięso duszone, grillowane. Uwielbiam też frytownicę bez tłuszczu, którą mam już ponad piętnaście lat. Można w niej przygotować i warzywa, i mięso bez tłuszczu.

E.S.: Czy dbasz o zdrowie? Czy dobre nawyki żywieniowe/życiowe są dla Ciebie ważne?

B.G-B.: Wydaje mi się, że mam wiele zdrowych nawyków już tak wypracowanych, że są po prostu częścią mojego życia. Dzień zaczynam od kieliszka aloesu oraz szklanki wody. Unikam słodyczy, choć je kocham. Do tego moja córka zaczęła piec torty i przepyszne ciasta. Dla mnie cukier zamienia na ksylitol. Myślę też, że ważna jest dla mnie suplementacja. Od kilku lat dietetyk dobiera mi suplementy, a podstawą jest witamina D, witamina C, magnez, a od kiedy mam endometriozę, także kurkumina oraz berberyna na stabilizację cukru. Regularnie się uziemiam, chodzę boso po trawie minimum pół godziny. Zaczynałam od spacerów po śniegu i tak mi się to spodobało, że już trzeci rok praktykuję uziemianie. Jest to dla mnie jak medytacja w ruchu. Uwielbiam te chwile w ciągu zabieganego dnia.

E.S.: Czy na co dzień gotujesz zdrowo? Jakie kolory pożywienia królują w Twojej kuchni?

B.G.-B.: Gotuję szybko, bez zbędnego przetwarzania produktów. Sama robię dżemy z bananem i cynamonem zamiast cukru, przygotowuję syropy z mniszka lekarskiego oraz forsycji. Zbieram zioła na herbaty, które kocham. Pokrzywową, z rumianku oraz zieloną piję codziennie.

Moja kuchnia jest czerwona, zielona i żółta. Odżywiam się według pór roku, czyli jem to, co w danym czasie jest na straganie i w moim ogródku warzywnym. Tak też żyję – wiosną się budzę, zimą zwalniam.

E.S.: Czy lubisz i czy jadasz słodycze? Co sądzisz o uzależnieniu od cukru – jak jest w Twoim życiu?

B.G.-B.: Kocham słodycze, a z cukrem brałam już kilka razy rozwód. W tej chwili staram się ograniczyć go do minimum. Mam insulinooporność. Na tym etapie nie tyję, a chudnę powoli. Mam zasadę, że mogę jeść tylko to, co sobie sama przygotuję. Wiem, co jem i ile mogę zjeść. Chciałabym, żeby ktoś wyciął mi z głowy słodycze 😊

E.S.: Co sądzisz o modzie na „zdrowe gotowanie”?

B.G.-B.: Jest taka? Nie wiem, nie mam zdania. Dla mnie jako matki zawsze ważne było, żeby moje dzieci miały zdrowe jedzenie, żeby w domu pachniało ciastem i żebyśmy codziennie siadali razem do stołu. Tylko domowe gotowanie daje mi taką możliwość, choć wiem, że domowe nie zawsze znaczy zdrowe. Pewnie moje choroby sprawiły, że moje gotowanie jest dużo zdrowsze niż kiedyś. Choć kiedy gotuje mój mąż, mamy schabowe i tosty – ale to daje poczucie balansu. Jest zdrowo i są inne dni, w których szalejemy jako rodzina.

E.S.: Czy masz do polecenia jakieś swoje odkrycia: mam na myśli zdrowe kosmetyki, ciuchy lub inne rzeczy, które wytwarzane są w małych manufakturach i mają wysoką jakość?

B.G.-B.: Od pięciu lat kupuję masło ghee, czyli masło klarowane. Zawsze od firmy Palce Lizać. Gotuję na nim zupy, dodaję do kawy, przygotowuję desery. Polecam! Smak ma cudowny i można się uzależnić, a do tego zawiera cenny kwas masłowy oraz łatwo przyswajalne dla organizmu witaminy z grupy A, D, E, K.

Ja dziś wiem, że przeskoczę każdą górę, by zobaczyć słońce! A Ty?

E.S.: Z czym kojarzy Ci się kolor zielony?

B.G.-B.: Z lasem! Z latem i polami. Ze spokojem, harmonią. Z moją filozofią życia, z Pięknym Życiem. Tam, gdzie ja znajduję kolor zielony, znajduję wszystkie elementy mojej filozofii.

E.S.: Jakie książki czytasz?

B.G.-B.: Czytam książki rozwojowe. Uwielbiam książki motywacyjne oraz terapeutyczne. Bardzo też lubię kryminały. Czytam codziennie dwadzieścia minut. To moje minimum i jest jednym ze zdrowych nawyków. Czytanie mnie uspokaja, podobnie jak pisanie książek.

E.S.: Co Cię inspiruje w życiu?

B.G.-B.: Wszystko. Kocham ludzi, spotkania. Uwielbiam kino, muzykę, książki, fotografię. Moje dzieci motywują mnie każdego dnia do tego, aby coś ze sobą robić, rozwijać się. Teraz na przykład jestem po szkoleniu z Instagrama, a moja córka jest pod wrażeniem nagrywanych przeze mnie filmików reklamowych do mojej książki. Mamy wspólny temat tylko dlatego, że ja się ciągle uczę. Żyję twórczo, każdego dnia się uczę i dobrze mi z tym.

E.S.: Za co chcesz sobie podziękować?

B.G.-B.: Za siłę. Za to, że się nie poddałam po śmierci mojego męża, że wymyśliłam sobie, że jeszcze będę szczęśliwa i dam sobie radę. Za wiarę w to, że mi się uda, choć nie było łatwo. Za to, że pozwoliłam sobie spróbować jeszcze raz i nie bałam się kochać. Dużo tego. Czuję wdzięczność każdego dnia.

E.S.: Czy jest coś ważnego w Twoim życiu czym chciałabyś się podzielić z innymi kobietami? Jakaś jedna, mocna rzecz?

B.G.-B.: Pewnie jest tego wiele i dzielę się tym z moimi czytelniczkami na moich stronach społecznościowych. Jednak to, co dla mnie jest najważniejsze, to żeby żyć w zgodzie ze swoimi wartościami. To bardzo upraszcza życie i wszystkie życiowe decyzje. Jednak trzeba wiedzieć, jakie wartości są dla nas najważniejsze. To zajmuje trochę naszego czasu, trzeba też popracować nad tym, by życie stało się Piękne. Ja dziś wiem, że przeskoczę każdą górę, by zobaczyć słońce! A Ty? Do tego namawiam wszystkie kobiety w moich książkach – nie bać się działać, być konsekwentną i cieszyć się życiem, takim zbudowanym z małych rzeczy, bo to one przyprowadzą do nas te duże.

E.S.: Czy jest jakaś kobieta, którą chciałabyś zaprosić do kolejnej rozmowy przy zielonym stole?

B.G.-B.: Zapraszam –

Kobieta Petarda Aleksandra Aleksandrowicz – mentorka kobiet, energia, działa w firmie Souvre lokalnie i globalnie.

Anna Morks – cudowna, ciepła kobieta, prowadzi Studio Figura, działa na rzecz kobiet lokalnie.

Jednak to, co dla mnie jest najważniejsze, to żeby żyć w zgodzie ze swoimi wartościami. To bardzo upraszcza życie i wszystkie życiowe decyzje.

Śliwki duszone z orzechami

Pięć śliwek kroję na ćwiartki, wrzucam na patelnię, dodaję troszkę wody i pół łyżki masła klarowanego oraz cynamon. Duszę około 8–10 minut. Wrzucam do pucharka i posypuję orzechami. Iście jesienny deser, uwielbiam, a potem tylko trzeba się schować, żeby nikt nie chciał spróbować !!!

Herbata z rumianku

Do rondla wrzucam garść rumianku, dodaję szklankę wody oraz pół szklanki mleka owsianego lub migdałowego. Do tego cynamon, kurkumę, imbir. Po zagotowaniu można przecedzić i dosłodzić miodem. Ja już piję bez miodu. Działa wyciszająco i antyzapalnie. To moja herbata przed snem.

Chcesz dostawać informacje o kolejnych rozmowach?

Rozmowy przy Zielonym Stole

To miejsce spotkań dla kobiet w życiu których pasja przeplata się z pracą,
a praca jest pasją! Będzie inspirująco, zielono, twórczo, zdrowo i radośnie.