Magda. Ma 39 lat, dwójkę małych dzieci, męża i psa :-) Jest zakochana w naturze, roślinnym jedzeniu, aromatoterapii i świadomym życiu. Entuzjastka  minimalizmu, podejmowania świadomych decyzji i życiowej uważności. Stara się odnajdywać szczęście w codziennych czynnościach. Sprzedaje ręcznie robione świece sojowe Moon Lights, które pachną nieziemsko ♥ Poprzez stworzenie drobnych, codziennych świecowych rytuałów chce pomóc kobietom zadbać o czas dla siebie, wnieść światło i zapach w ich życie oraz zbudować trwałe poczucie szczęścia.

Magdę poznałam na Latającej Szkole u Agaty Dutkowskiej. Mogłam patrzeć na to w jaki sposób buduje swój wspaniały świat zapachów. Jej świece zawsze stoją na moim biurku. Mam już  dwa ulubione zapachy. Są to: słodka namiętność i medytacja i z ogromną chęcią poznam kolejne.

Jeśli chcecie podejrzeć co robi Magda i sprawdzić jakie jeszcze zapachy świec produkuje to koniecznie zajrzyjcie na Jej stronę www.moonlights.com.pl.

Edyta Skorupska: W jaki sposób spędzasz wolny czas?

Magdalena Wieczorek: Wolnego czasu nie mam zbyt wiele. Ale jak tylko znajdzie się chwila dla siebie, celebruję ją i wyciskam jak cytrynę J Stworzyłam sobie rytuały dnia codziennego, które pomagają mi zadbać o siebie. Staram się też odnajdywać szczęście w codziennych czynnościach. Celebruję poranki, relaksuję się w wybrane wieczory robiąc sobie domowe SPA, a gotowania nie traktuję jako obowiązek, ale jak przyjemność, chwilę uważności i medytacji. Świece są świetnym dodatkiem do codziennych rytuałów. Moment, kiedy zapalam świecę i w myślach powtarzam sobie jakąś intencję, jest momentem tylko dla mnie… I wie o tym cała moja rodzina

E.S: Na czym polega Twoja praca? Skąd wziął się pomysł na to, co robisz?

M.W: Produkcja i sprzedaż świec to moje hobby po godzinach. Do ich produkcji używam niemodyfikowanego wosku sojowego, wolnego od pestycydów, herbicydów i toksyn oraz naturalnych i ekologicznych olejków eterycznych. Dlatego świece są nietoksyczne i bezpieczne dla zdrowia. Produkcja polega to na rozpuszczeniu wosku i zanurzeniu w nim (w odpowiedniej temperaturze) swojej ulubionej mieszanki olejków eterycznych. Świece, które wytwarzam są ręcznie robione i ekskluzywne ze względu na zastosowanie produktów najwyższej klasy. W przeciwieństwie do klasycznych świec wytwarzanych z pochodnych ropy naftowej produkty, świece Moon Lights nie kopcą i nie wydzielają w trakcie palenia szkodliwych substancji. Natomiast sam czas palenia w porównaniu do świec parafinowych jest dłuższy nawet o połowę, co pozwala dłużej cieszyć się ulubionym aromatem. Dużo czasu poświęcam na swoją obecność w mediach i sprzedaż swoich produktów.

Momentem przełomowym w moim życiu było urodzenie drugiego dziecka. Przez 24 godziny na dobę pochłonięta byłam tylko obowiązkami domowymi takim jak pranie, sprzątanie, gotowanie, zakupy, oraz obowiązkami rodzicielskimi, jak spacery dziećmi i zabawa z nimi. Kompletnie zapomniałam o sobie. Po kilku miesiącach czułam się tym mocno wyczerpana i sfrustrowana. Uświadomiłam sobie wówczas, że muszę znaleźć czas dla siebie, aby zregenerować swoje ciało, umysł i serce. Poza tym od czasu pierwszej ciąży bliska jest mi ajurwedyjska zasada: „Nie nakładaj na ciało niczego, czego nie możesz zjeść”. Na jednym z kursów samodzielnego robienia kosmetyków przepadłam przy stole z olejkami eterycznymi i zrobiłam sobie krem do twarzy, który wszyscy wąchali i wzdychali ;-) Wcieranie ręcznie zrobionego kremu o przepięknym zapachu stało się częścią rytuału pielęgnacyjnego i chwilą niesamowitej przyjemności. Wtedy zaczęłam zgłębiać tajniki aromaterapii i poprawiać sobie humor zapachami… Któregoś dnia przy takim mieszaniu olejków wpadłam na pomysł, żeby zamykać je w słoiczkach i cieszyć się ich aromatem w ciągu całego dnia. I tak się zaczęło…

E.S: Czy uprawiasz jakiś sport?

M.W: Kocham ruch. Bardzo bliska jest mi joga i pilates. Dużo spaceruję. Uwielbiam taniec.

 

E.S: Jak wyglądają Twoje poranki? Czym rożni się zwykły dzień od weekendów?

M.W: Na co dzień wstaję o godzinie 5:00. Pomyślisz… wariatka! A ja przyznam, że jest to strategia bardzo przemyślana. Jestem mamą dwójki małych dzieci. Moja córka ma 5 lat a mój synek trochę więcej niż 2 lata. Dodatkowo pracuję na etacie. Gdybym nie poświęciła sobie czasu bardzo wcześnie rano, mogłoby się zdarzyć, że nie znalazłabym dla siebie ani chwilki w ciągu dnia. Moje popołudnie często wypełnione jest wieloma obowiązkami – odebranie córki z przedszkola, zakupy, zabawa z dziećmi, ugotowanie obiadu na kolejny dzień, zrobienie kolacji, posprzątanie kawałka domowej przestrzeni i inne… Dlatego najlepiej ćwiczy mi się z samego rana. I tak zaczynam każdy dzień – woda z cytryną, sesja jogi lub pilates, szczotkowanie ciała na sucho, prysznic, zrobienie koktajlu. Dzięki temu rytuałowi kocham swoje poranki!

W weekendy leniuchuję w łóżku do godziny…. 7:30. Jest to czas, kiedy budzą się moje dzieci. Wtedy wstajemy razem i wspólnie robimy śniadanie. Dzieci dzielnie mi towarzyszą w robieniu ciasta na naleśniki, placuszki lub gofry. To jest ich ulubione weekendowe śniadanie :)

Moment, kiedy zapalam świecę i w myślach powtarzam sobie jakąś intencję, jest momentem tylko dla mnie…

E.S: Ulubione posiłki?

M.W: Uwielbiam zdrowe, roślinne, nieprzetworzone jedzenie. Jestem uzależniona od zielonych koktajli, rozgrzewających kasz i aromatycznych zup, którymi raczę całą swoją rodzinę.

 

E.S: Czy na co dzień gotujesz zdrowo? Jakie kolory pożywienia królują w Twojej kuchni?

M.W: Tak. Wszystkie posiłki przygotowuje sama. Rano uwielbiam zielone koktajle z dużą ilością jarmużu, szpinaku czy natki pietruszki. Ale w ciągu dnia staram się, aby wszystkie kolory wylądowały w moim talerzu. Różnorodność jest ważna.

 

E.S: Czy dbasz o zdrowie?

M.W: Dbam i robię to z ogromnym entuzjazmem. Zdrowo gotuję, codziennie ćwiczę, staram się medytować, nie martwić na przyszłość, myśleć optymistycznie…. Kocham też naturalną pielęgnację ciała. Im mniej w moim życiu chemii, tym lepiej :)

 

E.S: Czy lubisz i czy jadasz słodycze? Co sądzisz o uzależnieniu od cukru – jak jest w Twoim życiu?

M.W: Lubię zdrowe słodycze zrobione w moim domowym laboratorium. Ale nie jem ich codziennie. Nie mam na nie na co dzień ochoty. Kontroluję ilość cukru. Białego cukru i przetworzonych sklepowych ciastek w ogóle nie tykam :)

E.S: Co sądzisz o modzie na „zdrowe gotowanie”?

Jeśli moda może sprawić, że będziemy się lepiej czuli, mieli w sobie dużo energii i chęci do życia, to jestem za!

Tak zaczynam każdy dzień – woda z cytryną, sesja jogi lub pilates, szczotkowanie ciała na sucho, prysznic, zrobienie koktajlu. Dzięki temu rytuałowi kocham swoje poranki!

E.S: Czy masz do polecenia jakieś swoje odkrycia: mam na myśli zdrowe kosmetyki, ciuchy, lub inne rzeczy, które wytwarzane są w małych manufakturach i mają wysoką jakość?

M.W: Kocham naturalne kosmetyki wytwarzane w małych, polskich manufakturach: Alkemie, Yope,  My magic essence, Natuhandmade, Iossi, Resibo, Ministerstwo Dobrego Mydła… Znam ich dużo i uwielbiam używać :) Poza tym kocham polską ceramikę Misury i Artlantydy.

E.S: Z czym kojarzy Ci się kolor zielony?

M.W: Z koktajlem wypijanym co rano. Ze spacerem po lesie w weekend. I z moja ukochaną siatką na zakupy. Awośka rządzi! :)

E.S: Jakie książki czytasz?

M.W: Motywacyjne, psychologiczne, podróżnicze, jogiczne. Czasem sięgam po kryminały i…. książki kucharskie :)

E.S:Co Cię inspiruje w życiu?

M.W: Życie mnie inspiruje. Dużą inspiracją jest dla mnie mój Mąż. Dzielę z nim wszystkie troski, marzenia i radości. Dużo czerpię z jego energii i wsparcia.

E.S: Za co chcesz sobie podziękować?

M.W: Za staranie, aby być dobrym człowiekiem.

E.S: Czy jest coś ważnego w Twoim życiu czym chciałabyś się podzielić z innymi kobietami? Jakaś jedna, mocna rzecz?

M.W: Chciałabym, żeby każda z nas kochała siebie mądrze i wystarczająco mocno. Żebyśmy troszczyły się o siebie i potrzeby swojego ciała, serca i duszy. Żebyśmy były dla siebie wyrozumiałe, żebyśmy przytulały siebie. Bo każda z nas jest najważniejsza i zasługuje na miłość do samej siebie.

E.S: Czy jest jakaś kobieta, którą chciałabyś zaprosić do kolejnej rozmowy przy zielonym stole?

M.W: Agnieszka Maciąg. Kocham ją całym sercem, inspiruje mnie, motywuje, jest dla mnie wzorem :)

Chciałabym, żeby każda z nas kochała siebie mądrze i wystarczająco mocno. Żebyśmy troszczyły się o siebie i potrzeby swojego ciała, serca i duszy. Żebyśmy były dla siebie wyrozumiałe, żebyśmy przytulały siebie. Bo każda z nas jest najważniejsza i zasługuje na miłość do samej siebie.

I specjalnie dla czytelników bloga PRZY ZIELONYM STOLE przepis Magdy na owsiankę z masłem orzechowym i karmelizowanym bananem
(2 porcje)

  • ⅔ szklanki płatków owsianych
  • 2 szklanki mleka roślinnego lub wody
  • szczypta soli
  • duża łyżka masła orzechowego
  • 2 banany
  • dwie łyżki cukru kokosowego
  • łyżka oleju kokosowego
  • szczypta cynamonu
  • garść podprażonych płatków migdałowych
  1. Mleko lub wodę zagotuj ze szczyptą soli. Do gotującej się wody wsyp płatki owsiane i gotuj według czasu podanego na opakowaniu (ok. 3-5 minut). Pod koniec gotowania wmieszaj w płatki dużą, czubatą łyżkę masła orzechowego. Przelej do miseczki.
  2. W czasie, gdy płatki będą się powoli gotowały, rozgrzej patelnię. Najpierw podpraż na patelni płatki migdałowe. Zdejmij płatki z patelni. A następnie na rozgrzaną patelnię dorzuć cukier kokosowy, olej kokosowy oraz 2 łyżki wody. Gdy cukier zacznie się karmelizować wrzuć przekrojone na pół banany i skartelizuj je po niecałej minucie z każdej strony. Posyp szczyptą cynamonu, przełóż na owsiankę, dorzuć płatki migdałowe a nawet posiekane daktyle jeśli lubisz :) Smacznego!

Rozmowy przy Zielonym Stole

To miejsce spotkań dla kobiet w życiu których pasja przeplata się z pracą,
a praca jest pasją! Będzie inspirująco, zielono, twórczo, zdrowo i radośnie.

Chcesz dostawać informacje o kolejnych rozmowach?

Zapisz się do newslettera, aby dostawać informacje o kolejnych wywiadach
i inne podpowiedzi, jak żyć zdrowo i szczęśliwie

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie maili od Przy zielonym stole. Zgodę możesz w każdej chwili wycofać, a szczegóły związane z przetwarzaniem Twoich danych znajdziesz w polityce prywatności.