Poznajcie Karolinę Wilk, która pomaga kobietom przełamywać schematy, blokady, a dzięki temu wejść na ścieżkę odwagi i lekkości zarówno w życiu prywatnym, jak i biznesowym. Jest autorką projektów Mama Poza Schematami, Transmisje live z radochą i Kobieta na ścieżce odwagi.

Uwielbia słuchać języka hiszpańskiego, jeść oliwki i pizzę, oglądać francuskie komedie i jeździć to tu, to tam. Koniecznie zajrzyjcie na jej stronę: wilkkarolina.pl

Poczytajcie jak pięknie pisze o sobie – zapraszam.

Edyta Skorupska: W jaki sposób spędzasz wolny czas?

Karolina Wilk: Pierwsze pytanie i od razu mam problem z odpowiedzią :D. To dlatego, że sobie uświadomiłam, że po pierwsze chyba jednak mam go BARDZO mało, a po drugie co dla mnie w ogóle oznacza wolny czas? Wiesz, czy to wtedy kiedy nic nie robię? Czy to wtedy kiedy czytam książkę, słucham podcastów, czytam artykuły – zazwyczaj wszystko jest w tematach „zawodowych”, ale bardzo to lubię i cenię czas tak spędzony.

To co wiem na pewno, to że uwielbiam jak jest ciepło i możemy rodzinnie siąść na rowery, wtedy cały dzień spędzamy na świeżym powietrzu i mamy z tego ogromną frajdę! Na razie pogoda nas rozpieszcza, ale już lada moment pewnie rowery pójdą w odstawkę.

Hmm jak tak myślę, to jednak książki – czasem mam kilka na raz rozpoczętych. :)

 

E.S: Na czym polega Twoja praca? Skąd wziął się pomysł na to, co robisz?

K.W.: Jeszcze chwilę temu, gdybym miała ująć to w jedno zdanie to powiedziałabym, że pomagam kobietom wyjść ze schematów, spojrzeć na swoje życie z innej perspektywy, dostrzec to co do tej pory siedziało gdzieś ukryte.

Robiłam to na kilka sposobów prowadząc projekt Mama Poza Schematami, wspierając dziewczyny w programie MAMStermind i na dokładkę pomagam oswoić transmisje live. Przyszedł czas na zmiany. Ok, zacznę od początku. :)

Zaczęło się od pociągu. Jechałam właśnie z Warszawy i zastanawiałam się nad swoim życiem, nad tym dlaczego nie mogę dojść do miejsca, w którym robię to co lubię i co daje mi satysfakcję. Wtedy nagle „spadła” na mnie myśl: No ok, skoro ja nie umiem to znajdę kogoś kto już to zrobił i się od niego dowiem jak do tego doszedł.

Tak powstał cykl rozmów z mamami, które wzięły życie w swoje ręce. Później pojawiały się kolejne pomysły i tak od dwóch lat kroczę tą zakręconą drogą. W pewnym momencie podczas pracy z kobietami zdałam sobie jednak sprawę, że widzę, wspaniałe kobiety, z ogromnym potencjałem i możliwościami, które już wszystko mają, bardzo dużo wiedzą… a wciąż stoją w miejscu. Coś je ewidentnie powstrzymuje, ciągle szukają na zewnątrz. I ja pomyślałam, że ten element, który im brakuje to ODWAGA i LEKKOŚĆ.

Tak naprawdę moją magiczną mocną jest pomoc w usuwaniu blokad i ograniczeń, dlatego wzięłam się ostro do roboty i powstaje nowy projekt. Nie chcę by był przesycony, chcę dokładnie tyle ile trzeba, konkretnie, wiedźmińsko ;) i do celu. Dlatego powstała Kobieta na ścieżce odwagi.

E.S: Czy uprawiasz jakiś sport?

K.W.: Regularnie, niestety nie :( Staram się ruszać, ale nie jest to jeszcze nawyk – choć pracuję nad nim. Rowery, joga, nordic walking – to moje ulubione dziedziny. Ostatnio zaczęłam rano chodzić na spacery, ale nie mam w sobie jeszcze odpowiedniej wytrwałości. Daję sobie na to czas.

 

E.S: Jak wyglądają Twoje poranki? Czym rożni się zwykły dzień od weekendów?

K.W.: Jeszcze w łóżku oddycham pełniej (robię kilka ćwiczeń oddechowych, których nauczyła mnie Kasia Wawrzycka) potem myślę sobie o tym co mnie dobrego czeka tego dnia i wstaję. Wtedy następuje czas Filipa i jego wyprawianie do przedszkola, gdzieś pomiędzy ubieram się i troszkę rozciągam ciało, później pijemy rosół (tym razem przepis od Julity Kordońskiej) i wychodzimy.

Trochę fajniej jest kiedy to mąż syna odprowadza. Wtedy włączam sobie muzykę i zanim siądę do śniadania ogarniam mieszkanie. Za to w weekend jest często większy galimatias :) i bardzo różnie to bywa! Szczególnie, że dość dużo wyjeżdżamy, a to w odwiedziny do rodziny, (babcie i dziadków mamy 130 i 200 km od nas :/) albo do znajomych, mała wyprawa nad morze ostatnio nawet udało się nam wyskoczyć na mazury – moja miłość!

W pewnym momencie podczas pracy z kobietami zdałam sobie sprawę, że widzę wspaniałe kobiety, z ogromnym potencjałem i możliwościami, które już wszystko mają, bardzo dużo wiedzą… a wciąż stoją w miejscu.

E.S: Ulubione posiłki?

K.W.: Ja po prostu uwielbiam pizzę! Zawsze i wszędzie. Od dzieciństwa wspaniale kojarzą mi się naleśniki i racuchy. Uwielbiam też babcine kluchy z sosem i surówką – tylko babcia taką robi. W ogóle jedzenie to dla mnie duża przyjemność. Mam to szczęście, że mój mąż bardzo dobrze gotuje i lubi to robić. Więc jak tylko jest okazja to on jest szefem kuchni i serwuje nam same pyszności. Zakochaliśmy się też dzięki naszym znajomym ze Szkocji w bardzo prostej – z minimalną ilością składników – kuchni.

 

E.S: Czy dbasz o zdrowie?

K.W.: Odkąd pamiętam „dbam o zdrowie” jednak nie kojarzy mi się to zbyt dobrze, raczej z wyrzeczeniami i niesprawiedliwością. To dlatego, że z moim zdrowiem bywa różnie – głównie winowajcą jest AZS i Hashimoto. Jednak odkąd robię to co lubię wszystko układa się jakoś inaczej i to jest droga trudna, ale bardzo satysfakcjonująca i chyba gdzieś tam w końcu znalazłam w sobie na to akceptację.

 

E.S: Czy na co dzień gotujesz zdrowo? Jakie kolory pożywienia królują w Twojej kuchni?

K.W.: Nie przepadam za gotowaniem – jak już wspominałam u nas w domu kiedy to tylko możliwe gotuje mąż. Choć i u mnie czasem pojawiają się jakieś napady „radości z gotowania” ;) zazwyczaj zrywami i bardzo krótkotrwałe. Nie mamy koloru przewodniego – ale zawsze jest kolorowo. :)

 

E.S: Czy lubisz i czy jadasz słodycze? Co sądzisz o uzależnieniu od cukru – jak jest w Twoim życiu?

K.W.: Zawsze uwielbiałam słodycze i nadal tak jest. Kiedy przechodziłam na jakąś dietę (a w życiu trochę ich już było) moje pierwsze pytania o przepisy dotyczyły właśnie słodkości. :) Bardzo staramy się też, żeby Filip poznawał słodycze te zdrowe, różnie się to udaje bo jednak nie tylko z nami ma kontakt. ;)

Wiem, że biały cukier to zło i wiem też, że jest go w naszym pożywieniu mnóstwo! Bo przecież nie tylko w słodyczach. Dlatego staramy się go ograniczać jak tylko jest to możliwe.

 

E.S: Co sądzisz o modzie na „zdrowe gotowanie”?

K.W.: Ja zawsze lubię jak jest równowaga. Zresztą samo „zdrowe” – zmienia swoje oblicze przynajmniej raz do roku. Wiesz co mam na myśli, a to że jajka są niezdrowe, potem jednak zdrowe itd. Smażyć na oliwie, nie jednak nie smażyć. Imbir najzdrowszy, a nie jednak imbir zawiera jakieś związki, które niekoniecznie mogą być zdrowe. To co wg mnie jest najważniejsze to sygnały od naszych organizmów – jeśli czujesz się ok, masz energię, jesteś szczęśliwy to wygląda na to, że wybrałeś „zdrową” drogę.

To co wg mnie jest najważniejsze to sygnały od naszych organizmów – jeśli czujesz się ok, masz energię, jesteś szczęśliwy to wygląda na to, że wybrałeś „zdrową” drogę.

E.S: Czy masz do polecenia jakieś swoje odkrycia: mam na myśli zdrowe kosmetyki, ciuchy, lub inne rzeczy, które wytwarzane są w małych manufakturach i mają wysoką jakość?

K.W.: Niestety nie :( Ciągle szukam swoich wymarzonych – ale jestem trudnym klientem po pierwsze dlatego, że moja skóra jest bardzo wymagająca, a po drugie, że moja figura również :D.
Co do kosmetyków to ostatnio wprawdzie trafiłam na coś fenomenalnego, ale dopiero rozpoczęłam testowanie. Hydrolat waniliowy od Kostka mydła. Bomba!

 

E.S: Z czym kojarzy Ci się kolor zielony?

K.W.: Nie będę oryginalna. Zdecydowanie z naturą – trawy, drzewa…

 

E.S: Jakie książki czytasz?

K.W.: Głównie z „moich dziedzin” – rozwój dziecka, mózg dziecka i te z rozwoju osobistego – choć to określenie niezbyt mi tu pasuje, ale nie znam lepszego. ;) Lubię czytać to co pisze Brene Brown, Jacek Walkiewicz… o rety cała masa jest tych autorów.

O! Ostatnio bardzo dobre wrażenie zrobiła na mnie książka „Esencjalista” Greg McKeown. Naprawdę otwiera oczy na pewne sprawy i trochę nie pozostawia złudzeń. Najwyższy czas aby przestać robić wszystko na raz w każdej dziedzinie i najlepiej we wszystkim chcieć być dobrym! :)

 

E.S:Co Cię inspiruje w życiu?

K.W.: Filip – bardzo, serio to mój ulubiony nauczyciel. W ogóle inspirują mnie inni ludzie, dlatego to co robię tak mocno wokół nich się kręci i ich historii.

 

E.S: Za co chcesz sobie podziękować?

K.W.: Za odwagę i wytrwałość.

 

E.S: Czy jest coś ważnego w Twoim życiu czym chciałabyś się podzielić z innymi kobietami? Jakaś jedna, mocna rzecz?

K.W.: Poczucie własnej wartości, własnej siły – to miejsce od którego wszystko się zaczyna – daj sobie tyle czasu ile potrzebujesz, żeby do niego dotrzeć. A później miej odwagę próbować…

Poczucie własnej wartości, własnej siły – to miejsce od którego wszystko się zaczyna – daj sobie tyle czasu ile potrzebujesz, żeby do niego dotrzeć.

Chcesz dostawać informacje o kolejnych rozmowach?

Zapisz się do newslettera, aby dostawać informacje o kolejnych wywiadach
i inne podpowiedzi, jak żyć zdrowo i szczęśliwie

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie maili od Przy zielonym stole. Zgodę możesz w każdej chwili wycofać, a szczegóły związane z przetwarzaniem Twoich danych znajdziesz w polityce prywatności.

Rozmowy przy Zielonym Stole

To miejsce spotkań dla kobiet w życiu których pasja przeplata się z pracą,
a praca jest pasją! Będzie inspirująco, zielono, twórczo, zdrowo i radośnie.