Kasia Kalupa – kobieta na którą zawsze można liczyć. Mama i żona od lat interesująca się zdrowym odżywianiem. Wspaniale gotuje i zachęca innych do zmiany nawyków żywieniowych.

Wytrwała w zmianach i walce o zdrowie własne i całej swojej rodziny.

Edyta Skorupska: W jaki sposób spędzasz wolny czas?

Kasia Kalupa: Jestem mamą trójki stosunkowo małych dzieci (4,8,11), która próbuje się realizować nie tylko w domu, ale i poza nim, więc moje życie często przypomina roller coaster. Dlatego, od pewnego czasu, lubuję się w szukaniu w domu miejsca, gdzie mogę się zaszyć (zimową porą uwielbiam siadać przy kominku) z dobrą książką. Uwielbiam czytać i uwielbiam ciszę. :-)

 

E.S: Na czym polega Twoja praca? Skąd wziął się pomysł na to, co robisz?

K.K.: Kilka lat temu postanowiłam założyć fundację. Pomysł powstał w mojej głowie, po wstrząsającej rozmowie, jaką odbyłam z młodą dziewczyną. Myślę, że ta dziewczyna do dziś nie zdaje sobie sprawy z tego jaki wpływ na mnie miała ta rozmowa i jej zwierzenia.

Opowiadała mi o swoim życiu, o patologii jaka panuje w jej rodzinnym domu. Każde jej zdanie, w którym mówiła o bólu jakiego doświadcza, był dla mnie ciosem wymierzonym prosto w serce. W jakiś sposób zaczęłam się utożsamiać z jej przeżyciami i pomyślałam, że nie ma dla mnie zgody na bierne słuchanie i klepanie się po ramieniu. Na krzywdę, realną przemoc i ból nie można odpowiedzieć klepnięciem w plecy i zapewnieniem, że wszystko będzie dobrze.

Tamtego dnia zrodziła się we mnie myśl o tym, by stworzyć przestrzeń, która będzie nieść realną pomoc kobietom w różnych obszarach ich życia. Tak właśnie powstała Fundacja EXIT, w której realizuję projekt dla kobiet powyżej 30 roku życia ODNOVA.

E.S: Czy uprawiasz jakiś sport?

K.K.: Lubię biegać w wolnym tempie. Ale ostatnimi czasy trochę zarzuciłam temat, na rzecz kominka i książki :-)

 

E.S: Jak wyglądają Twoje poranki? Czym rożni się zwykły dzień od weekendów?

K.K.: W tygodniu lubię wstawać kiedy domownicy jeszcze śpią.

Z reguły jestem ogromnym śpiochem i mogłabym wylegiwać się w łóżku do późnych godzin popołudniowych, ale pojawienie się dzieci, oraz inne obowiązki wymusiły na mnie przeorganizowanie i konieczność włączenia budzika.

Kiedy wstaję przed dziećmi i mężem poświęcam na “duchowe obudzenie”. Zapalam lampkę, siadam w fotelu z kubkiem zielonej herbaty i czytam Słowo Boże. Modlę się i opowiadam Bogu o tym co ma się wydarzyć danego dnia. Zapraszam Go do wszystkiego co robię, dziękując mu za kolejny, wspaniały dzień.

Bardzo sobie cenię takie poranki. Kiedyś kiedy wstawałam równo z dziećmi wszystko było robione w wielkim pośpiechu, stresie i gonitwie. Dzieci to wyczuwały, była napięta atmosfera, ja się denerwowałam, że za wolno jedzą, że włosy jeszcze nie uczesane i że są jeszcze nie ubrane. Któregoś dnia świadomie podjęłam decyzję, że nie chcę mieć takich poranków w moim domu. Chcę, żeby dzieci wstawały w atmosferze miłości, spokoju i radości.

Dlatego cenię sobie wcześniejsze wstawanie. Co nie oznacza, że w weekendy nie pozwalam sobie na odrobinę szaleństwa :-)

Nie ma dla mnie zgody na bierne słuchanie i klepanie się po ramieniu. Na krzywdę, realną przemoc i ból nie można odpowiedzieć klepnięciem w plecy i zapewnieniem, że wszystko będzie dobrze.

E.S: Ulubione posiłki?

K.K.: Co do posiłków, to wiele się zmieniło od kiedy jestem na diecie rotacyjnej. Moje dania składają się głównie z kasz, do których dodaję warzywa i oleje. Są to dobre dania – proste, ale dobre. Bardzo lubię kaszę jaglaną z masłem klarowanym i granatem albo zupę dyniową z imbirem.

 

E.S: Czy dbasz o zdrowie? Czy dobre nawyki żywieniowe/życiowe są dla Ciebie ważne?

K.K.: Staram się dbać o zdrowie, robię kontrolne badania i odżywiam się zdrowo. Nie piję alkoholu i nie palę papierosów.

 

E.S: Czy na co dzień gotujesz zdrowo? Jakie kolory pożywienia królują w Twojej kuchni?

K.K.: Temat kuchni i mojego gotowania jest dosyć obszerny. W prawdzie zdrowym gotowaniem interesuję się już od dawna, ale jak to ktoś mi ostatnio zacytował, że: „najdłuższa droga jaka się znajduje w całym Uniwersie, to droga od głowy do serca”, tak samo było i w moim przypadku. Wiele wiedziałam, ale mało stosowałam :-)

Dopiero kiedy się dowiedziałam, że mój organizm nie funkcjonuje najlepiej, wtedy na poważnie podeszłam do zaleceń dietetycznych. Na dzień dzisiejszy jestem na diecie rotacyjnej. Kolory jakie pojawiają się w mojej kuchni to głównie: biel pietruszki, zieleń brukselki, brokuła, pomarańcz papryki i dyni.

E.S: Czy lubisz i czy jadasz słodycze? Co sądzisz o uzależnieniu od cukru – jak jest w Twoim życiu?

K.K.: W moim życiu, ale nie sądzę że jest to regułą, cukier działa jak narkotyk. Nie jestem w stanie zjeść kawałek czekolady, lub ciasta i odmówić sobie kolejnych kawałków. Po prostu NIE. Próbowałam już tyle razy ćwiczyć swoją silną wolę, ale nic to nie dawało. Kończyło się na tym, że wyjadałam wszystko do końca. Od 1,5 miesiąca jestem na totalnym odstawieniu cukru i nie zamierzam szybko zawrócić z tej drogi. Nawet z owocami muszę uważać, ponieważ za bardzo rozbudzają mój apetyt na słodkie.

E.S: Co sądzisz o modzie na „zdrowe gotowanie”?

K.K.: Uważam, że we wszystkim potrzebna jest równowaga. Jeżeli moją główną motywacją by jeść zdrowo jest obsesja bycia szczupłą, lub lęk – to nie uważam, żeby to było korzystne. Chociaż lepsza taka moda, niż na jakieś destrukcyjne używki.

Dopiero kiedy się dowiedziałam, że mój organizm nie funkcjonuje najlepiej, wtedy na poważnie podeszłam do zaleceń dietetycznych. Na dzień dzisiejszy jestem na diecie rotacyjnej. Kolory jakie pojawiają się w mojej kuchni to głównie: biel pietruszki, zieleń brukselki, brokuła, pomarańcz papryki i dyni.

E.S: Czy masz do polecenia jakieś swoje odkrycia: mam na myśli zdrowe kosmetyki, ciuchy, lub inne rzeczy, które wytwarzane są w małych manufakturach i mają wysoką jakość?

K.K.: Lubię polskie marki. Ostatnio jestem zakochana w olejach polskiej firmy Olini. Dodaję je do każdego dania, oraz używam jako naturalny kosmetyk do pielęgnacji ciała.

 

E.S: Z czym kojarzy Ci się kolor zielony?

K.K.: Jest to jeden z moich ulubionych kolorów.

 

E.S: Jakie książki czytasz?

K.K.: Lubię zdobywać wiedzę. Ponieważ od zawsze fascynuje mnie człowiek, dlatego często sięgam do poradników bądź literatury, która pomaga mi zrozumieć naturę ludzką, mechanizmy działania mózgu oraz sposobów radzenia sobie w różnych, trudnych sytuacjach.

Ale bez wątpienia, książka do której sięgam codziennie, to Biblia. Jest to szczególna dla mnie książka. W niej również znajdziemy wiele treści o człowieku (co mnie fascynuje), ale dotyka i odsłania obraz miłości Boga, który niestety przez złe doświadczenia z Kościołem był mocno zniekształcony.

 

E.S:Co Cię inspiruje w życiu?

K.K.: Człowiek.

 

E.S: Za co chcesz sobie podziękować?

K.K.: Dziękuję sobie za siłę, którą w sobie cenię, oraz wrażliwość na drugiego człowieka. Dziękuję sobie za wytrwałość, której może nadal się uczę, ale jednak jest i to z każdym dniem coraz mocniejsza!

 

E.S: Czy jest coś ważnego w Twoim życiu czym chciałabyś się podzielić z innymi kobietami? Jakaś jedna, mocna rzecz?

K.K.: Tak. Doświadczenie życia oraz przeprowadzone setki rozmów z kobietami, dziewczynami, uświadomiło mi, że jedną z największych walk jakie musimy stoczyć w swoim życiu, jest walka która się toczy na poziomie naszego umysłu – dotycząca niskiego poczucia własnej wartości.

Zatrważające jest, jak wiele pięknych, zdolnych kobiet ( chociaż sam temat niskiego poczucia własnej wartości nie dotyczy tylko kobiet), jest poblokowanych, wręcz sparaliżowanych myślą o dokonaniu znaczących zmian w swoim życiu. Dzieje się tak z powodu kłamstw, które usłyszały na swój temat w dzieciństwie lub w które uwierzyły gdzieś na przestrzeni swojego życia.

Wielokrotnie powtarzane kłamstwo, w końcu zaczyna funkcjonować jak prawda o nas, a my związane tym kłamstwem, niemocą oraz lękiem pozwalamy, by życie toczyło się poza nami. Dlatego zachęcam wszystkie kobiety, które utożsamiają się z tym co piszę, by rozprawiły się ze swoim niskim poczuciem własnej wartości!

 

E.S: Czy jest jakaś kobieta, którą chciałabyś zaprosić do kolejnej rozmowy przy zielonym stole?

K.K.: Moja przyjaciółka, psychoterapeutka, Agnieszka Bednarek.

Dziękuję sobie za siłę, którą w sobie cenię, oraz wrażliwość na drugiego człowieka. Dziękuję sobie za wytrwałość, której może nadal się uczę, ale jednak jest i to z każdym dniem coraz mocniejsza!

Rozmowy przy Zielonym Stole

To miejsce spotkań dla kobiet w życiu których pasja przeplata się z pracą,
a praca jest pasją! Będzie inspirująco, zielono, twórczo, zdrowo i radośnie.

Chcesz dostawać informacje o kolejnych rozmowach?